Na tę platformę mamy: 17 screenów, 18 video, 1 recenzji, 22 newsów,
| Użytkownik | Czas dodania | Recenzja | Głos na "graj" pcha recenzję do góry |
Nareszcie! Porządne Simsy na komórkę!Czas leci nieubłaganie. Niebawem serii "The Sims" stuknie dziesięć lat, a my, gracze mobilni, od dawna się zastanawiamy, dlaczego powstała tylko jedna wersja sagi na telefony komórkowe? Zwłaszcza, że nie można jej z czystym sumieniem nazwać udanym produktem. Wszak Gameloft produkuje kolejne odsłony serii "Nights", z zapałem udowadniając, iż symulacja życia na komórce jest nie tylko możliwa, ale i bardzo grywalna. Na szczęście sytuacja wreszcie uległa zmianie - trzecia część gry zaatakowała też komórki.Przede wszystkim gra zachowuje klimat pierwowzoru, czyli specyficzne puszczanie oka do gracza, przedstawienie świata z jednej strony takiego, jak nasz, ale z drugiej strony w nieco krzywym zwierciadle. Zaczynamy rzecz jasna od stworzenia własnego Sima, i już tu widać, że "The Sims 3" nie ma wiele wspólnego z niechlubną, drugą częścią na telefony. Opcji jest przyzwoita ilość, począwszy od samego wyglądu (kolor skóry, fryzura), przez ubrania, aż do cech charakteru, które mają w grze ogromne znaczenie. Dany charakter definiuje postępowanie bohatera oraz to, jak będzie odbierany przez społeczeństwo. Kilka opcji do wyboru i już wiemy, że zagramy więcej, niż raz, choćby po to, by sprawdzić pozostałe... Gra potrafi zachować jednocześnie trzy zapisy stanu, co oznacza, iż na naszym telefonie jednocześnie można prowadzić przez życie trzech Simów. Na wybór miejsca zamieszkania niestety wpływu już nie mamy - domostwo znajduje się zawsze w tym samym miejscu. W domu odnajdziemy najczęstsze sprzęty, podstawowe wyposażenie. Można dokonać przemeblowania w trybie budowy, natomiast grze brakuje opcji projektowania samej architektury chaty. Ale przecież to wersja mobile, więc nikt nie oczekiwał takiej zagrywki. Nie znaczy to jednak, że miejsce zamieszkania zawsze będzie wyglądało tak samo. Spełniając coraz więcej założeń gry stanie się możliwa jego rozbudowa, choć co prawda automatyczna. Lecz nim do tego dojdzie, należy mieć przede wszystkim pieniądze, po drugie znajomych, po trzecie umiejętności. Podobnie jak wersja PC gra nie skupia się już z takim zaangażowaniem na bieżących potrzebach naszego Sima. Owszem, wypada zwracać uwagę na poziom głodu czy energii (niski może się skończyć nawet śmiercią!), podobnie jak na pozostałe, lecz gra znacznie bardziej dotyczy rozbudowy osobowości naszego bohatera przez umiejętności oraz spełnianie zachcianek. Znajdziemy tu podstawowe cele życia, którymi może być na przykład chęć osiągnięcia mistrzostwa w wędkowaniu, zajęcie najwyższego możliwego stanowiska w pracy, ale i zwykłe życzenia, zachcianki - na przykład zorganizowanie z sympatią uroczego bara-bara czy sprzedanie liścia nielubianemu sąsiadowi (polecam, dobrze robi na chandrę). Nowością jest także możliwość wyjścia z domu do miasta w każdej, dowolnej chwili. Po opuszczeniu chaty znajdujemy się na mapie miasta, gdzie wyraźne są tylko budynki, natomiast mieszkańcy przedstawieni są niezwykle umownie, jako jednokolorowe postaci rodem z dziecięcych rysunków. W niczym to jednak nie przeszkadza, bowiem miasto wręcz tętni życiem - stale ktoś gdzieś idzie, coś załatwia, niektórzy poruszają się nawet samochodami. Każdego przechodnia można zatrzymać, nawiązać z nim znajomość, co więcej - można nawet zapukać do drzwi dowolnego mieszkańca, wejść do jego domu, a nawet skorzystać z jego łazienki czy lodówki. Choć oczywiście to nasze pieniądze zostaną przy takiej akcji potrącone. Nawiązując znajomość odkrywamy kolejną nowość gry - swobodna zmiana tematów rozmowy, plus akcje specyficzne, jak na przykład bycie miłym, romantycznym, uprzejmym, nieuprzejmym. Tu radzę uważać - bycie romantycznym w kontakcie z osobą tej samej płci może bohatera zaprowadzić w rejony, których wcale nie zamierzał zwiedzać... Menu zachowań podczas kontaktu rozbudowuje się w miarę jak poznajemy rozmówcę - z dobrym przyjacielem można pogadać na znacznie więcej tematów, niż z przypadkowym przechodniem. Co więcej, każdy z mieszkańców jest swego rodzaju osobowością. To nie manekiny, mają swoje zainteresowania, które - gdy je poznamy, pomogą naszemu Simowi w nawiązaniu bliższego kontaktu. Każdy dom na mapie jest opisany, z góry wiadomo kto w nim mieszka. Warto poszukać miejsca zamieszkania swojego szefa - dobry kontakt z szefem staje się kluczem do sukcesu przy rozmowach o awansie. Tu bowiem nikt nie zostanie awansowany ot tak, po prostu. Należy iść osobiście porozmawiać, zrobić dobry klimat a następnie poruszyć ten jakże istotny temat. W tym też dopiero momencie dowiemy się, czy należy spełnić jakieś dodatkowe założenia. Ciekawostką jest fakt, iż akurat z szefem (szefową) nie można romansować... Dodatkowymi założeniami mogą być dwie podstawowe sprawy: po pierwsze liczba aktualnych przyjaciół. Jest to banalne zadanie, bowiem wystarczy chwila rozmowy, by przyjaciela mieć. Mieszkańcy są zdecydowanie przyjacielsko nastawieni. Druga kwestia to umiejętności. Jest ich pięć: gotowanie, sprzątanie, wędkowanie, naprawianie i ogrodnictwo. Jednocześnie umiejętności to także dodatkowy, zręcznościowy element gry. Najprościej jest opanować wędkowanie - wystarczy kupić w sklepie hobbystycznym wędkę i udać się nad jezioro. Prosta mini gra pozwala na podniesienie poziomu umiejętności, plus złowione ryby szybko zamieniają się w całkiem pokaźne kwoty gotówki. Sprzątanie i naprawianie wymaga także zakupu specjalnych urządzeń (tzw. zestawy). Jednakże by poprawić te cechy, trzeba zaczekać, aż coś się zepsuje lub zabrudzi. Co pewien czas takie sytuacje się zdarzają, a gracz odbywa kolejne mini gry. Przy naprawianiu warto uważać, bowiem jeden fałszywy ruch - i nasz Sim zostaje porażony prądem. Na śmierć. Z ogrodnictwem jest gorzej, bo by uprawiać rośliny trzeba mieć ogród. Staje się on dostępny dopiero po pierwszym remoncie domu. Wówczas siejemy marchew, kapustę czy co tam jeszcze, pielęgnujemy je, podlewamy i nawozimy a potem płody z roli można wykorzystać do gotowania lub sprzedać za grube pieniądze. Tu mała uwaga: warto także porozmawiać z sadzonkami (tak, dokładnie: porozmawiać), polecam to uczynić - będzie niespodzianka. Gotowanie to najprostsza z dostępnych tu mini gier, lecz nim zaczniemy bawić się w kucharza, trzeba mieć kuchnię - tania nie jest - oraz przepisy. Te ostatnie można dostać od znajomych lub zakupić. Umiejętność ta jest niezwykle przydatna, bowiem przygotowanie własnoręcznie posiłku znacznie bardziej nasyca Sima, niż standardowe podejście do lodówki po przekąskę. Wszystkie mini gry z czasem robią się coraz trudniejsze, więc wymagają skupienia, a jednocześnie zapobiegają znużeniu ciągłym sprzątaniem, gotowaniem czy wędkowaniem. Pracy można szukać w kilku różnych miejscach w mieście, w odrębnych dziedzinach. Zajmuje ona różną ilość czasu, podobnie jak o różnych godzinach będziemy pracować. W tym czasie ekran gry gaśnie, powracamy po dniówce (nocce). Rzecz jasna pracujemy tylko w wyznaczone dni, warto zastanowić się, na co (albo na ile) przeznaczymy czas w weekend. Charakterystyczną cechą nowej odsłony "The Sims" są także zdarzenia losowe. Nagle wyskakujące sytuacje, w których można zachować się na dwa sposoby. Można na nich skorzystać (doniesienie szefostwu o kradzieży) lub stracić (gdy nas złapią na kradzieży). Budują one pozytywny klimat, nadając grze większego sensu, wszak każdy z nas wie, jak ogromne znaczenie może mieć każde ze zdarzeń, z którymi stykamy się codziennie. Grafika ukazuje domostwo (tak swoje, jak znajomych) w rzucie izometrycznym. Podczas gry nie sterujemy bezpośrednio Simem, jak w serii "Nights", lecz poruszamy się po ekranie przy pomocy kursora. Na szczęście nie w sposób beznadziejny, jak w mobilnej wersji "The Sims 2", lecz w pełni wykorzystując możliwości klawiszy. Kursor przesuwamy w ośmiu kierunkach, a gdy zbliża się do przedmiotu, który wywołuje akcję, sam na niego nachodzi ułatwiając celowanie. Dopuszczalne jest tworzenie łańcuszków czynności, które będą wykonywane po kolei. Gdy natomiast nastąpiła pomyłka, ponownie wskazanie tego samego przedmiotu pozwala akcję anulować. Same postaci przedstawione są raczej bez fajerwerków. Nie są tak dokładne, jak w najładniejszej odsłonie "Nights" Gameloftu ("New York Nights 2"), lecz na szczęście i tak prezentują się bardzo dobrze. Ich animacje także zasługują na uznanie, czy to podczas łowienia ryb, czy sadzenia marchewki - wszystko wygląda naturalnie. Dźwięki z kolei mają niestety dość standardowy dla komórek poziom. Owszem, Simom zdarza się ostro dyskutować w ich typowym, simowym języku, lecz ponadto brakuje odgłosów czy melodii, które odzywają się dość rzadko. Nie ma niestety większej różnicy pomiędzy grą z dźwiękiem uruchomionym, jak i wyłączonym. Gra nie posiada zauważalnych wad, poza wczytywaniem gry przy każdej zmianie miejsca. Ale owo wczytywanie okraszone jest również ciągłym zapisem stanu, więc jest zrozumiałe. "The Sims 3" zawiera w sobie wszystko, za co kochamy serię, przenosząc najdokładniej jak się da klimat pierwowzoru na telefony komórkowe. Dodajmy do tego fakt, iż osobowość naszego Sima deklaruje jego zachowanie, otrzymujemy grę na naprawdę długi czas. Inaczej zachowywać będzie się złota rączka, inaczej naukowiec czy maniak. Ponadto wiele elementów odkrywamy dopiero po dłuższym posiedzeniu, gra stale zaskakuje czymś nowym, nowymi przedmiotami, nowymi roślinami do hodowli itp. Z prawdziwą radością stwierdzam, że producent tym razem dał z siebie wszystko, a posiadanie w telefonie gry "The Sims 3" to wręcz obowiązek każdego fana serii. |
recenzja dodana przez:
Pablos
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ nareszcie porządne Simsy na komórkę
+ wszystko, za co kochamy serię, tym razem w wersji kieszkonkowej
− nie tyle słabe, co rzadkie dźwięki
− dla przeciwników serii: Simsy opanowały już też telefony