Runes of Magic (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 14 screenów, 2 video, 1 recenzji, 5 newsów,
Uczeń zabija mistrza
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Konkwista 88 – Thor
Runes of Magic to typowy przedstawiciel nurtu MMO. Fabularnie rzecz dzieje się w krainie Taborea. W chwili aktualnej, jeśli chodzi o oprawę, dostępne są dwa rozdziały – Rise of the Demon Lord i Elven Prophecy. Na dniach ma ukazać się rozdział trzeci – The Elder Kingdoms. Przełomem z pewnością był rozdział drugi, wprowadzony jakiś czas temu. Dzięki niemu gracze uzyskali dostęp do dwóch nowych klas postaci oraz nowej rasy – Elfów. W oczekiwaniu na trzecią odsłonę przygód bohaterów Taborei, można spróbować teraz zabawić się już w wersję polską. Frogster postanowił bowiem uderzyć (wreszcie!) na polski rynek, wypuszczając całkowicie zlokalizowaną wersję gry. Już nie jako open beta, ale pełnoprawny produkt.
Dość jednakże tej nudnej faktografii – zajmijmy się pokrótce tym, co może nam zaoferować Runes of Magic. Po pierwsze, na chwilę aktualną, mamy dostępne siedem profesji. Są to odpowiednio: Wojownik, Łowca, Łotr, Kapłan, Mag, Druid i Strażnik. Oczywiście, nie jest tak różowo, że możemy wybrać wszystkie, w zależności od tego czy gramy człowiekiem, czy elfem. Ciekawą sprawą jest to, że po osiągnięciu dziesiątego poziomu doświadczenia wybieramy klasę poboczną, także spośród tej walecznej siódemki. Nie przypomina to w ogóle dwuklasowości w Guild Wars, jest natomiast rzeczą, która z pewnością może podzielić graczy na dwa obozy. Z jednej strony bowiem, taki zabieg jest bardzo ciekawy. Nie dość, że trzeba pomyśleć, jaką kombinację zastosować zależnie od naszych potrzeb, to przy okazji dochodzi sprawa umiejętności. Każda klasa ma bowiem dwa zestawy skilli – główne i specyficzne. Gdy gramy np. Łotrem, a pobocznie Łowcą, to możemy korzystać ze wszystkich umiejętności Łotra, a jeśli idzie o Łowcę – tylko głównych. Minus w całym tym układzie jest taki, że co jakiś czas musimy zamienić miejscami klasę główną i poboczną (w sensie np. Mag/Kapłan na Kapłan/Mag), by podnieść poziom doświadczenia naszej sekundarnej profesji. Oznacza to de facto, że prowadzimy jakby dwie postacie, z przełączanym ekwipunkiem, paskami skilli i tak dalej. Z początku może być to nieco mylące i przypuszczam, że niektórzy kompletnie się w takim systemie nie odnajdą. Ja byłem z początku nieco zmieszany, jednak po jakimś czasie doceniłem ciągłe szafowanie klasami – wtedy tak na dobrą sprawę zyskujemy jakby dwie gry w jednej. Do tego należy dodać oczywiście obecność skilli elitarnych, czyli takich umiejętności, które możemy za pewną opłatą zdobyć mijając poziom 15,20,25 i tak dalej.
Z ekwipunkiem jest za to jednoznacznie – grindujemy wręcz tony wszelakich "itemków", jest masa przydatnych pierdółek, a przy tym osławione runy, które wkładamy w broń. Poza tym, z profesji zbierackich (drwalnictwo, zbieranie ziółek i górnictwo) dostajemy kolejne tony wszelakiego zielska i kamsztorów. Wszystko oczywiście się przydaje, choć nie ukrywam, że jak na razie polska ekonomia stoi odłogiem i ciężko jest trafić na porządne wykorzystanie domu aukcyjnego...
Samo wykonywanie misji jest wystarczająco satysfakcjonujące. W przeciwieństwie do WoWa, jakoś chciało mi się czytać te teksty. Być może było to lenistwo, bo w końcu w ojczystym języku, a nie "nova latina", może też dlatego, że zwyczajnie historia jest ciekawa. Nawet jeśli ciągle proszeni jesteśmy o grindowanie kilofów, chustek czy innych jąder bandytów... Co najważniejsze, z samego zabijania potworów niewiele dostaniemy, natomiast najważniejsze jest wykonywanie misji – to one stanowią główne źródło doświadczenia. Jest ich naprawdę sporo, a co więcej - mamy dostęp także i do misji dziennych. Tam dostajemy także specjalne żetony, które potem możemy odsprzedać albo wydać w tzw. "Sklepie z Przedmiotami".
Ano właśnie. Dochodzimy teraz do spornej kwestii - tego czy za Runes of Magic płacimy, czy nie płacimy. Otóż gra nie posiada żadnych obostrzeń obszarowych. W sensie – dostaniemy się wszędzie, wszystko zwiedzimy etc. Zatem po co nam Sklep z Przedmiotami? Przede wszystkim, jeśli ktoś chce się bawić w domek dla lalek i stroić swoje mieszkanko w grze. Potem – jeśli chcemy wykonywać więcej misji dziennych (domyślnie jest to 10) lub mieć permanentnego mounta. A co najważniejsze, diamenty (czyli waluta produkowana przez doładowanie konta prawdziwą kasą) służą do zakupu mikstur podnoszących ilość zdobywanego doświadczenia, punktów talentu czy specjalnych nawiercaczy ekwipunku. Te ostatnie, wraz z niejakim magicznym transmutorem, to prawdziwa czarna dziura dla naszego portfela. Oczywiście, jak ktoś wie co i jak wydawać, znajdzie się w tym od zaraz. Nie da się jednak ukryć, że w endgame'owych instancjach granie bez wspomagania sobie ekwipunku diamentowymi sprawami mija się z celem. Nikt nie weźmie do party kogoś, kto bez odpowiedniego wyposażenia jest po prostu za cienki na wspólne granie. Pocieszające jest to, że dopiero od 50 poziomu doświadczenia trzeba inwestować swoje ciężko zarobione pieniążki. Oczywiście, nie wszystkim to przeszkadza – mnie na przykład nie martwiło wydanie, powiedzmy, 30 czy 50 złotych na grę. Zwłaszcza że przeliczniki diamentowe są znacznie bardziej korzystne niż za czasów angielskiej open bety.
Jako się rzekło, gra została całkowicie poddana procesowi polonizacji. Wkradło się kilka minimalnych błędów, ale poza tym – jestem pod ogromnym wrażeniem tajemniczego zespołu, który przygotował grę do użytku przez Polaków. Zwłaszcza, że sporo młodszych graczy niekoniecznie musi być super obytych z obcojęzycznymi zabawkami.
W kwestii mechaniki warto wspomnieć o tym, że niestety pojawiają się okolicznościowe bugi, uniemożliwiające np. ukończenie jakiejś misji (włócznia Logara anyone?). Na szczęście zespół twórców pracuje ciągle nad poprawianiem gry, zatem nie jest tak, że społeczność jest olewana.
Graficznie Runes of Magic to typowy klon World of Warcraft. Nawet menusy są dość podobne. Nie jest to dzieło sztuki, ale po pewnym czasie nader kolorowe barwy świata działają kojąco na gracza. Wszelkie efekty specjalne są dość surowe, ale wyraźne i rzetelnie wykonane, zatem nie ma się co czepiać. Udźwiękowienie za to jest świetne – począwszy od absolutnie genialnego motywu z menu głównego, aż do zapętlanych kawałków na danych obszarach gry.
Cóż rzec na koniec? Runes of Magic jest dość specyficzną grą. Z pewnością przyciągnie sporo osób, które są za leniwe na angielskojęzyczne wersje gier, bądź nie stać ich na abonamentowe MMORPG. Z drugiej strony, końcowe partie bez wydania kasy praktycznie nie istnieją. Cóż, gra musi na siebie jakoś zarabiać, prawda? Najlepszym podsumowaniem niech będzie takie dictum. Ugrałem kilkadziesiąt godzin w Runes of Magic, co skłoniło mnie do tego, żeby zainwestować na chwilkę w World of Warcraft. Po krótkim czasie spędzonym przy WoW, wróciłem jednak do "Runek". Wygodniejsze, szybsze i bardziej na czasie. Stąd mocne 8/10.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ świetna grywalnie
+ ciekawy motyw dwuklasowości
+ masa różnych opcji (transmutor, dwie klasy, nawiercanie ekwipunku, etc.)
− grafika nie do końca dzisiejsza
− okazjonalne błędy w grze
− konieczność levelowania dwóch klas może zmęczyć wiele osób
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 90%
Hokage: Ciekawe zajęcie :)
Hokage: W góry!
Chimaira: Nie mamy niestety ogromniastych muchomorów...
Chimaira: Nieprzyjemniaczek



