Gaminator

graj lub zgiń

Logowanie [ Przypomnij hasło ]

 

Zwierzęta z elektrowni (PC)

Lubię to! 0

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Przygoda Cechy gry: TPP, Widok z boku

Tematyka: Science-Fiction,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 20 screenów, 1 recenzji,

« Powrót do listy recenzji

O psie, który latał po grzybkach

[ + dodaj własną recenzję ]
Recenzja dodana przez Toddziak Toddziak
Gry wydawane przez firmę Play cieszą się zwykle opinią produkcji marnych, których jedyną zaletą bywa niska cena. Jest to przekonanie cokolwiek krzywdzące, więc postanowiłam dać Zwierzętom z elektrowni kredyt zaufania. W końcu to przygodówka z mateczki Rosji, podobno pełna czarnego humoru i różnych niegrzeczności dozwolonych od lat osiemnastu. Nieczęsto spotyka się podobne klimaty w tym gatunku. I całe szczęście!

Po wybraniu nowej gry wita nas intro, w którym na pierwszy plan wysuwa się ruda i naga niewiasta, pełniąca obowiązki narratora. Pewnie większość mężczyzn nie zwróci większej uwagi na wypowiadane przez nią słowa, więc chłodnym okiem przedstawię teraz fabułę. Otóż przyjdzie nam animować psa Brunona. Nie jest to jednak jakiś tam zwykły burek. Dwadzieścia lat temu Bruno został uratowany z płonącego reaktora elektrowni atomowej w Czernobobrujsku przez swego pana. Psiakowi po tym wydarzeniu lekko się zmutowało: chodzi teraz na dwóch łapach, gada po rusku, upija się, pali zioło, wcina grzybki i ogląda pornosy. Pewnego dnia kontaktuje się z nim przez internet stary znajomy, który prosi go o powrót do skażonej Zony oraz przyniesienie ze sobą biojogurtu. Bruno nie jest zachwycony, ale czego się nie robi dla kumpli... Idzie więc tam, gdzie go proszono, a zanim wypełni jogurtowy quest zdąży zelektryfikować małego bobra, zapoznać się bliżej z gołą rudogłową, wcielić się w Puszkina oraz zaćpać prawie na śmierć.

Fabuła, jak widać, przedstawia się raczej oryginalnie. Oryginalność jednak niekoniecznie musi iść w parze z byciem interesującą. Po pierwsze, serwowany humor jest wybitnie przaśny - zdecydowana większość żartów obraca się wokół tematów kopulacji i defekacji. Nie wszystkim przypadnie do gustu taki zamierzony prymitywizm. Owszem, zdarzają się fragmenty zapadające w pamięć, jak na przykład przywalenie kostusze z nocnika, używanie ptaka jako sekatora albo plakat: "Uratuj drzewo, zabij bobra", ale są to odosobnione przypadki "fajności". Za mało tego, by Zwierzęta z elektrowni wywoływały choćby nieśmiałe parsknięcia śmiechu.

Po drugie, ciągle miałam wrażenie, że gra usiłuje być na siłę dorosła. Wszechobecne narkotyki, przekleństwa i przemoc jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Ale obecności gołej baby - która uwielbia macać się po swoich gruczołach mlecznych - na praktycznie każdej planszy nie potrafię wytłumaczyć inaczej, niż chęcią ściągnięcia do gry napalonych małolatów. Z drugiej jednak strony, aby było śmieszniej, w produkcji przeznaczonej dla ludzi z dowodem osobistym ocenzurowano zarówno podbrzusze gwiazdy porno, jak i co bardziej soczyste wykrzyknienia. Chciałoby się być niegrzecznym, ale jednak się boimy, nieprawdaż?

Co więcej, grę da się bez większego wysiłku ukończyć w mniej niż trzy godziny! To stanowczo zbyt mało. Przygodówki zwykle nie grzeszą długością, ale bez przesady.

Mini-argh!-gierki


Zwierzęta z elektrowni to żenująco prosty point'n'click. Jedynie przygodówkowe żółtodzioby mogą mieć jakieś większe problemy z ruszeniem do przodu. Czasem trzeba wykazać się iście absurdalnym pomyślunkiem, ale czas poświęcony na gdybanie rzadko przekracza pół minuty. Gra jest liniowa do bólu, a na dodatek przedmioty na planszy nie posiadają podpisów - obiekty, z którymi można coś zrobić, sygnalizuje jedynie zmiana koloru kursora. Podobnie jest na mapie: maleńkie ikonki symbolizują dane lokacje, przez co trzeba się domyślać, gdzie wylądujemy po teleportacji. Kolejnym mankamentem jest wybitna flegmatyczność Brunona, niepozwalająca mu ruszyć owłosionego zadka i zerwać się do biegu. Musimy cierpliwie czekać aż kundel przetupta na drugi koniec planszy, a łażenia jest tu sporo. Właśnie takie pierdółki ostatecznie zniechęciły mnie do tej gry.

Ostatecznie, gdyż wcześniej skutecznie zdążyły mnie zirytować minigierki. Z początku ich obecność nawet mnie ucieszyła. "O, super, przyda się jakieś urozmaicenie". Szybko jednak odszczekałam te słowa. Już przy pierwszym zręcznościowym zadaniu polegającym na łapaniu bobra, chowającego się pod stoły, uruchomiłam uśpione pokłady wulgarności i klęłam na czym świat stoi. Przy skakaniu przez krowie placki załkałam z rozpaczy, a w ostatnim starciu stylizowanym na automatową bijatykę uderzałam monotonnie czołem w blat i rozdzierałam szaty. Minigierki są frustrujące, toporne, nieciekawe, a do tego w razie niepowodzenia trzeba je powtarzać aż do skutku. Jedynym *w miarę* udanym przerywnikiem była strzelanka z grafiką a la Wolfenstein 3D. Miałam wrażenie, iż te minigry zostały zaprojektowane specjalnie w tak wkurzający sposób, aby sztucznie wydłużyć czas rozgrywki. No cóż, cel został osiągnięty. Niestety, kosztem nerwów gracza, co nigdy nie wychodzi twórcom na dobre.

Przedwybuchowa oprawa...


Zwierzęta z elektrowni to gra na wskroś specyficzna. Nie inaczej jest w kwestii grafiki. Nie da się jej odmówić charakterystyczności, ale to tylko eufemistyczne określenie zastępujące zwrot: "brzydka jak noc w Mordorze". Niewiele szczegółów, daltonistyczne zestawienie kolorów, animacja żywcem przeniesiona ze średniowiecza... Zdecydowanie jestem na nie. Trochę lepiej prezentują się przerywniki w postaci obrazków, które ilustrują przebieg różnych akcji. Nie powalają artyzmem, ale jak na taką produkcję, mogą być. Od czasu do czasu pojawia się również filmik udający TvMarket, gdzie nasza ulubiona ruda nudystka reklamuje różne seksualne zabawki. Pozwólcie, że spuszczę na to zasłonę milczenia.

Muzyki praktycznie nie uświadczymy. Jakiś tam motyw przewodni brzdąka w menu głównym, ale zwykle za linię melodyczną robią odgłosy otoczenia. Średnio udane należy nadmienić. Pozytywnie zaskoczył mnie za to rosyjski dubbing. Na początku miałam mieszane uczucia, ale gdy minął pierwszy szok, doszłam do wniosku, ze voice-acting jest całkiem niezły. Nie potrafię sobie wyobrazić tej gry w angielskiej wersji językowej. Widocznie do siermiężnych żartów słowiańska gwara po prostu pasuje.

O szto za dziadostwo?


Zwierzęta z elektrowni to, ogólnie rzecz biorąc, gra słaba. Gdyby nie epatowanie seksem oraz przemocą, zapewne przeszłaby bez większego echa. Czy warto ją więc komukolwiek polecić? Hm... Najwyżej miłośnikom mało wysublimowanego humoru, których rajcuje klimat S.T.A.L.K.E.R.a przepuszczonego przez piętnaście warstw groteski. Grę można potraktować jako małe kuriozum zza ruskiej granicy. Ale proszę: nigdy więcej takiego badziewia.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Toddziak Toddziak który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Rosyjski dubbing
+ Hm... goła baba?

Minusy

  Rynsztokowy humor
 Mniej niż trzy godziny "zabawy"
 Durne minigierki
 Nieciekawa oprawa graficzna

dlatego Toddziak
ocenia tę grę na:

4

Grafika 50%

Dźwięk 60%

Gameplay 30%



Komentarze   0

 
brak komentarzy

Newsy

Najlepsze gry

StarCraft II: Wings of Liberty

gatunek: Strategia
Data polskiej premiery
27 lipiec 2010

1. Dragon Age: Origins RPG

Dragon Age to powrót do korzeni staroszkolnego cRPG.

2. World of Warcraft RPG

Największe i najpopularniejsze MMO świata.

3. Mass Effect 2 RPG , Akcja/Arcade

Druga część epickiej sagi SF autorstwa studia BioWare.

4. Left 4 Dead 2 Akcja/Arcade

Druga część kooperacyjnej strzelanki spod znaku Valve.

5. Art of Murder: Cards of Destiny Przygoda

Zaskakująco dobra przygodówka City Interactive.

6. Silent Hunter 5: Battle of the Atlantic Symulator

Zabawa w kapitana łodzi podwodnej.

1. Red Dead Redemption Akcja/Arcade

Najnowszy projekt studia Rockstar - tym razem dziki zachód.

2. Alan Wake Akcja/Arcade , Przygoda

Dawno oczekiwany survival horror od Remedy.

3. Split Second: Velocity Akcja/Arcade , Samochodowa

Szalone wyścigi z totalną demolką otoczenia.

4. Brutal Legend Akcja/Arcade

Najbardziej epicka gra Tima Schafera.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Prince of Persia: The Forgotten Sands Akcja/Arcade

Powrót na stare śmieci, czyli klasyczny Książe Persji.

1. Heavy Rain Przygoda

Wizjonerska gra Quantic Dream w klimatach filmowego "Se7en".

2. God of War III Akcja/Arcade , Przygoda

Kratos powraca, jeszcze bardziej epicki niż zwykle.

3. Uncharted 2: Among Thieves Akcja/Arcade , Przygoda

Nathan Drake znowu w akcji, w miksie Tomb Raidera i Indiany Jonesa.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Uncharted: Drake's Fortune Akcja/Arcade , Przygoda

Połączenie gry akcji i przygodówki.

6. The Saboteur Akcja/Arcade

Kolejny sandbox a la GTA, tym razem w klimatach II Wojny Światowej.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Chaos Rings RPG

Erpegi dotykowe? Czemu nie.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. The Oregon Trail Akcja/Arcade

Odświeżona wersja starego hitu.

5. Zenonia RPG , Akcja/Arcade

Powrót na iPhone klasycznego action RPG.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.